Seks w filmach

14 grudnia 2020

0

Seks! Wiedziałem, że to zwróci twoją uwagę. Kino od dawna wykorzystuje nasze podstawowe potrzeby, ale jak daleko jesteśmy skłonni to znosić? Może przez całą drogę?

Brytyjski film 9 Pieśni jest rodzajem filmu, który gwarantuje, że ludzie będą się denerwować. Zawiera 35 minut niesymulowanego seksu, w tym masturbację, pełną penetrację i seks oralny. Ale co może być bardziej obraźliwe, to nieocenzurowane występy na żywo takich osób jak Franz Ferdinand, Elbow i Black Rebel Motorcycle Club. Czy nasze dzieci muszą widzieć ten brud?

Odkładając na bok przezabawne obserwacje muzyczne (jakbym był tylko jednym z tych żartów), to co jest tak zaskakujące w 9 Piosenkach, to nie to, że Brytyjska Rada Cenzorów Filmowych przeszła film bez skrawka, ani to, że Anne Widdecombe jest uzbrojona ("Nie jest rolą rady, aby pozwolić pornografii wejść do głównego nurtu"), ale to, że idea, iż pornografia może być w jakikolwiek sposób opanowana, nadal istnieje. Kiedy obrazy tak obrzydliwe, że mogą zniechęcić cię do seksu na całe życie, mogą być wysyłane do ciebie w mailach bez pytania, dlaczego mielibyśmy się tak obawiać dwóch młodych ludzi, którzy mają trochę rumianku, by wyrzucić z głowy obraz Bobby'ego Gillespie?

Zadziwiające jest to, że historia seksu w kinie zdaje się to potwierdzać. Niedługo po tym, jak bracia Lumiére po raz pierwszy zaprezentowali swój wynalazek, ludzie robili Kinografy zwycięskich młodych dam w stanach rozebrania. W pierwszych filmach Marilyn Monroe (ostatnio niejako odsłoniętych) pojawiły się wszystkie jej filmy. Nie było to też nic podziemnego. Hollywoodzka gwiazda, Hedy Lamarr, wyrobiła sobie nazwisko w latach 20. niemieckim filmem Ecstasy, w którym pojawiła się pełna nagość frontalna. Nie, żeby ludziom zawsze uchodziło to na sucho. Słynna historia "Wyrzutka" Howarda Hughesa jest bardziej związana z furorę, którą wywołała w cieśninie powojennej Ameryki, niż ze stosunkowo oswojonymi gyritacjami gwiazdy buxomowej Jane Russell.

W kinie seks w przeważającej części jest często związany z eksploatacją. Włoski reżyser Tinto Brass może mieć w swoich filmach wszystko, co chce, ale kolega z Włoch Bernardo Bertolucci może zyskać znacznie większy rozgłos, jeśli pokaże nie mniej gwiazdę niż Marlon Brando zabierając Marię Schnedier w górę Gary Glitter z pomocą nob of butter. Ostatnie Tango w Paryżu, jak wiele dzieł Bertolucciego, jest lekkim kawałkiem nonsensu ze scenami seksualnymi. Ale wielu krytyków zdążyło już obronić kontrowersje związane z filmem, co bardziej odpowiada takim jak Bertolucci, niż gdyby tylko skomentowali wątpliwe zalety filmu jako kawałka celuloidu.

W latach 70-tych wiele osób chciało uprawiać seks w kinie, nawet jeśli większość z nich nie przejmowała się jego oglądaniem. Wyjątkiem był amerykański film "Głębokie gardło", który zdobył wyróżnienie jako najbardziej dochodowy film wszechczasów, mimo że został zakazany praktycznie wszędzie. Przy takich pieniądzach nie dziwi fakt, że świat został nagle zalany opłatą za tamer. W Wielkiej Brytanii mieliśmy wydaliny Carry On i Confessions, które próbowały udawać, że są komediami. Gdzie indziej jechali w kierunku arthouse. Spoglądając od razu na notoryczne filmy jak Emmanuel i czuje się bardziej jak Michael Palin podróżnik z Tajlandii niż kawałek erotyki. W Japonii po prostu wydali "In The Realm of the Senses" i twierdzili, że jest to film artystyczny, mimo że główny bohater lubi, gdy jego jajka na twardo podgrzewają się w siatkówce w częściach jego żony, dobrej pani.

Próba obejrzenia tych filmów była nadal ryzykowna, ale w latach osiemdziesiątych, gdy na wielkich rynkach pojawiły się porno, wszystko to uchodziło na sucho. Wiodący był holenderski emigrant Paul Verhoven, który radośnie pokazał nam prywatne role Sharon Stone w głównym nurcie Podstawowego Instynktu, chociaż jego próba zrobienia pełnego filmu o seksie w Showgirls jest nadal słusznie uważana za jeden z najgorszych filmów w historii.

To jest problem z seksem w kinie, kto dokładnie chciałby go zobaczyć? Od czasu pojawienia się wideo, jeśli chcesz mieć pełne porno, wystarczy, że zamienisz słowo z lokalnym klubem wideo i będziesz mógł cieszyć się nim w domu. Internet nawet z tym skończył. Powodem, dla którego Nicholas Roeg's Don't Look Now nadal uważa się, że zawiera on jedną z wielkich scen seksualnych, jest to, że nie czuje się w nim wyraźnie. Więc dlaczego Michael Winterbotton zrobił 9 piosenek? Cyniczna osoba może myśleć, że to było po to, aby zamknąć moralnych strażników i skłonić wielu ludzi do mówienia o tym, co brzmi bardzo nieistotnie. Po prostu daj sobie z tym spokój Michael.

Wasze komentarze (0)

Masz coś do powiedzenia? Napisz!